30 sie Dominika i Piotr – miłość, giwery i doborowa ekipa
Gdy Panna Młoda, mając zaplanowane zdjęcia z zimnymi ogniami, o 22 mówi – „chrzanić to, za dobrze się bawimy a i tak zaczęło kropić”… To może oznaczać tylko jedno – wesele jest naprawdę DOBRE!
Ale od początku…
Sierpniowy ślub Dominiki i Piotrka już po naszych wcześniejszych spotkaniach i rozmowach zapowiadał się bardzo sielsko i na luzie i ku mojej radości – takim też był. Ekipa Dominiki i ekipa Piotrka zwarte i gotowe od samych przygotowań, wszyscy w świetnych humorach, piękna pogoda, dom pełen gości, zdezorientowane pieski – od samego początku działo się naprawdę dużo.
Piękna suknia, klasyczne błogosławieństwo,
I jedynym zaskoczeniem tego dnia był arcyszybki ksiądz, który uporał się z całą mszą w 40 minut, aż z Rafałem filmowcem przecieraliśmy oczy ze zdumienia.
A potem?
Dużo czułości i masa świetnej zabawy. Wesele w Arendzie to uczta dla podniebienia, a przy akompaniamencie DK DeeJays to także uczta dla ucha – dla każdego pokolenia i w większości gatunków.
I rzeczywiście, nie poszliśmy na te zimne ognie, ani o 22 ani w ogóle, bo Dominika i Piotrek to jedna z tych par, które w ich wielkim dniu nic nie muszą i ja to przeogromnie szanuję. Bo w gruncie rzeczy o to chyba chodzi w dniu ślubu, by był wymarzony i spędzony totalnie po Waszemu – bez checklisty rzeczy do odhaczenia, bez listy fotograficznych trendów i piosenek które muszą być zagrane oraz tych, które są zakazane.
Uwierzcie, że tak się da i wtedy wychodzi najlepiej 🙂
Zapraszam Was do przeżycia tego szalonego dnia ślubu pełnego dobrych emocji jeszcze raz!
Ps. Na samym dole możecie przeczytać opinię Pary Młodej o ich reportażu!
Sorry, the comment form is closed at this time.